Cud – nie pies… Wczoraj trafił do nas Budyń. Został uratowany od śmierci spod kół samochodu miesiąc temu. Wtedy był w dużo gorszym stanie niż dzisiaj. Miał rany po pogryzieniach na pyszczku, problemy skórne, bał się własnego cienia. Ostatni miesiąc spędził w domu tymczasowym, w którym niestety nie mógł dłużej zostać. Bezdomność dopadła go po raz kolejny.
Przyjęliśmy Budynia z nadzieją, że ten uroczy psi pan szybko złamie czyjeś serce. Budyń jest psem w sile wieku – ma około 6 lat i już nie w głowie mu psoty i awantury, ale jest też zbyt młody na emeryturę. Uwielbia spacerować i najchętniej byłby jak najbliżej człowieka. Będzie cudownym towarzyszem kogoś, kto chciałby tę wiosnę spędzić na ruchu na świeżym powietrzu i długich spacerach.


